Sunday, January 20, 2013

Węgierska zupa gulaszowa

Przetestowałam zupę, która w mojej ocenie może spokojnie zastąpić drugie danie. Jest w niej mięso, ziemniaki i warzywa - wszystkie składniki drugiego.

Skład:

  • ok 30dag mięsa wołowego, ja kupiłam udziec
  • 2 papryki czerwona i zielona
  • 3 pomidory*
  • 1 duża marchewka
  • 2 cebule
  • 3 ziemniaki
  • kminek
  • pieprz
  • sól
  • ostra papryka
  • smalec
*zamiast pomidorów wlałam pół słoika ostrego sosu pomidorowego z lidla...

Zupę robi się tak: pokrojone cebule podsmażyłam na łyżce smalcu na złoto, dodałam mięso pokrojone w kostkę. Pogotowało się chwilę. Dodałam pokrojoną paprykę i marchewkę w talarki. Chwilę podusiłam i zalałam1,5l wody i doprawiłam. Pogotowało się ze 30 minut, po czym wrzuciłam do garnka ziemniaki pokrojone w kostkę i gotowałam zupę aż zmiękły. 

Efekt prezentował się tak:



Jedliśmy tę zupę przez 3 dni i mamy na razie dość.

Koszt to ok 20 zł...

Tuesday, January 15, 2013

Task 1: Obiadki za 15 zł

W necie jest mnóstwo artykułów o ludziach, którzy żyją za kilka zł dziennie. No cóż, głęboko podziwiam zaradność i kreatywność tych ludzi, myślę że to wielka sztuka zrobić jedzenie z niczego. Moje finanse kształtują się nieco lepiej, mogę więc sobie pozwolić na zdrowsze jedzenie. Jestem pewna że na jedzeniu mogę dużo zaoszczędzić, myślę że 600 zł miesięcznie dla dwóch osób powinno wystarczyć na całkiem ciekawe dania :)

Dla mnie głównym posiłkiem jest obiad, który musi być ciepły. Staram się gotować obiady na dwa dni (zamiast codziennie się staram!), nie gotuję za to zup. Idealna zupa musi być wodnista i przejrzysta, aby było widać dno michy, dlatego może być ew. pierwszym daniem, nie da się nią najeść. Mięsa nie jemy codziennie, w trosce o zwierzęta i zdrowe odżywianie.

Pierwsze zadanie na drodze do ogarnięcia ogniska domowego to gotowanie niedrogich obiadów, na razie założyłam sobie budżet 15zł na dzień.

Na chwilę obecną  z tanich obiadów przychodzą mi do głowy:

  • omlet z dżemem,
  • naleśniki z serem,
  • ......

Tuesday, January 8, 2013

Skąd ten blog?

Przez całe dotychczasowe życie w domu rodzinnym praktycznie nie kiwałam palcem w domu. Mama prała, gotowała, zmywała i prasowała. Czasami gotowałam obiady. W moim pokoju mogłam mieć co mi się podobało, gdy bałagan przekraczał stan krytyczny musiałam posprzątać. Wyrzucałam śmieci, zdarzało mi się posprzątać w łazience. Gdy mama była chora albo jej nie było  - zmywałam naczynia.

Efekt? Mój chłopak, którego co tydzień mama goniła do sprzątania, potrafi zrobić w domu wszystko. Ja pierwszy raz włączyłam pralkę gdy zamieszkaliśmy razem ^^ Minął rok, a ja nadal nie mogę się z tym wszystkim ogarnąć. Pranie zalega, jedzenie się psuje, w kuchni armageddon.

Wierzę że jest więcej osób takich jak ja, mam wrażenie że matki już nie uczą córek zarządzania domem :) Stąd ten blog, zamierzam sama eksperymentować i posiąść niezbędną wiedzę :)